Kiedy powstała - w latach osiemdziesiątych - do wsi Chałupy masowo przyjeżdżali nudyści, żeby bez przeszkód korzystać z tamtejszych plaż, a mieszkańcy Chałup bogacili się. Mimo to w końcu miejscowe władze wprowadziły zakaz plażowania bez ubrania, tłumacząc to zagrożeniem środowiska naturalnego. Nudyści wyjaśniają swoje upodobania między innymi tym, że opalanie się w kąpielówkach jest nieestetyczne – wylewają się z nich fałdki tłuszczu, o białych śladach, które potem pozostają na ciele, nie wspominając. Polskie społeczeństwo nie jest jednak tolerancyjne i ktoś, kto ośmieli się rozebrać na zwykłej plaży, musi się liczyć co najmniej z pełnymi oburzenia spojrzeniami. Gorszą opcją jest mandat – paradowanie nago w miejscach publicznych, czyli także na plażach, jest niedozwolone, a co za tym idzie, jest wykroczeniem, a które można otrzymać upomnienie lub nawet mandat. Swego czasu przed szczeciński sąd trafiły dwie panie, które opalały się topless na miejskim kąpielisku. Tak więc nie jest łatwo być nawet pół nudystą.
Jest jednak pomysł, aby utworzyć legalną plażę nudystów w... Warszawie. Nielegalna plaża już istnieje, lewicowy radny proponuje, aby to miejsce odgrodzić i ucywilizować. Skoro Syrenka oficjalnie może pokazywać się topless, to czemu nie Warszawiacy? Niestety, warszawscy radni nie popierają tego pomysłu.
Tymczasem w szerokim świecie nudyzm cieszy się niezmiennym zainteresowaniem, a nawet opanowuje rynek luksusowych wakacji. W Meksyku otwierane są kolejne kurorty dla bogatych nudystów, którzy mogą nie tylko legalnie poopalać się na plaży, ale też zagrać w golfa, popływać jachtem lub poskakać na bungee.
Popularność niemieckich plaż dla nudystów tak bardzo zaniepokoiła radnego PiSu ze Świnoujścia, że doprowadził do ustawienia na tamtejszej plaży dwujęzycznych tablic ostrzegających o nudystach po niemieckiej stronie granicy. Pan radny stwierdził, że prezentowanie nagiego ciała w miejscu publicznym jest dewiacją, czym trafił do hinduskich, chińskich, a nawet australijskich mediów. Niemcy nie mogli uwierzyć, że była to szczera wypowiedź, nie obliczona na promocję Świnoujścia w świecie.
Wbrew temu, co mogą sadzić prawicowi politycy, nudyzm jest po prostu praktyką, mającą na celu zbliżenie się do natury i przynajmniej w zamierzeniu jest wyrazem szacunku wobec samego siebie, innych ludzi, ludzkiego ciała i w ogóle przyrody.
Na szczęście nawet w Polsce jest kilka mniej lub bardziej oficjalnych plaż dla nudystów: na Dajtakach w Olsztynie, w okolicach mostu w bydgoskim Fordonie, wrocławska wyspa Rędzin, Kępa Bazarowa w Toruniu, Starganiec koło Katowic, nad jeziorem Jamertal w Starogardzie Gdańskim, w Rowach i na półwyspie podpoznańskiego Jeziora Kołatkowskiego.